Czar Słodyczy - czekoladowe inspiracje

Poświąteczny remanent słodyczy okazjonalnych

Bombonierki Baron - Wesołych ŚwiątTen wpis ukazuje się dopiero po świętach, bo dużo było do zebrania materiału (a nie tylko tym blogiem człowiek żyje). Chciałem przedstawić poświąteczny remanent związany z tym, co ze świątecznych słodyczy było w grudniu 2015 roku dostępne w polskich sklepach.

Niestety trafiło się trochę rozczarowań, na pierwszy ogień pójdzie bombonierka świąteczna Baron Excellent, którą bardzo przed rokiem chwaliłem i oceniłem na 5/5. W tym roku również w Auchan udało mi się znaleźć (tak mi się początkowo wydawało) ten sam produkt. Opakowanie zewnętrznie minimalnie się tylko różniło, choć wyglądało na znacznie większe (to zwykłe rozdmuchanie powierzchni, bo po prostu ułożono je w podkładce plastikowej w dużo większych odstępach). Waga była taka sama (115g), liczba czekoladek oraz ich wygląd identyczne (4 rodzaje kształtów).

Bombonierki Baron - Wesołych ŚwiątAle wszystko jak zwykle kryje się w szczegółach. Nie dość, że cena była wyższa (7,68 zł) o 49%, to czekoladę deserową zastąpiono (na niekorzyść) mleczną, co sprawiło, że wraz z nadzieniem produkt okazał się zwyczajnie za słodki! Co gorsza, połowę smaków nadzienia zastąpiono innymi, jeszcze bardziej na niekorzyść walorów smakowych. Smak grejpfruta zastąpiono wiśniowym (tak z opisu wynika, bo zawiedzie się ten, kto będzie liczył na coś w rodzaju wiśni w czekoladzie – nie, to sztucznie uzyskany posmak w bliżej nieokreślonym kakaowym nadzieniu), pojawił się też paskudnie słodki smak toffi… Uśredniona ocena to ledwie 2-/5. Jednym słowem: porażka! Którą to można było zaobserwować, kiedy dało się zdjąć świąteczną nakładkę, pod którą kryło się właściwe opakowanie przedstawione na poniższym zdjęciu:

Poświąteczny remanent słodyczy okazjonalnych - bombonierki i czekolady świąteczneKolejnym rozczarowaniem był eksperyment z kupnem Alpejskiego Mleczka (przygotowanego przez Milkę z okazji świąt) w postaci gwiazdek i z pianką o smaku pomarańczowym. Jak to zwykle w przypadku Milki bardzo słodki produkt, co do czekolady nie mam zastrzeżeń, ale smak owej pianki daleki od pomarańczowego – czuć zwykłą chemię, a konsystencja bardzo odbiegająca od naszych flagowych produktów tego typu od Wedla czy z Goplany. Łagodniej opisano ten produkt na innym blogu.

Mam też swoje nienajlepsze zdanie na temat kiepskiej jakości wszelakich świątecznych mikołajów z niby czekolady (połowa z nich powinna się raczej zaliczać do kategorii wyrobów czekoladopodobnych), które robi się z najgorszych rodzajów przesadnie mlecznej czekolady, a sprzedaje za nieuzasadnienie wysoką cenę – tu całe szczęście też ktoś inny się znalazł i przejął męki oceny tego typu produktów, których raczej nie polecam.

Rozczarowała mnie w tym roku też polska gałąź marki Lindt, która przygotowała co prawda jakieś nowości czekolad świątecznych, ale w tak wysokich cenach, że nie zdecydowałem się zaryzykować, bo w tym obfitym czasie było sporo innych produktów do przetestowania. Nie zdecydowali się jednak w tym roku na sprzedaż ich najlepszej świątecznej czekolady mlecznej z nadzieniem kremowo-orzechowym oraz nutą cynamonu i kolendry. Nie znalazłem jej nawet w Almie, gdzie innych produktów tej marki mieli przed świętami bardzo dużo (a szukałem też w Tesco, Carrefour, Auchan), wielka szkoda! W Auchan przynajmniej udało mi się trafić na okazjonalną bombonierkę Lindt, chodzi o Champs-Elyses, tym razem w wersji pudełkowej, ale i podobnej do tej opisanej przed rokiem, choć cena wzrosła z 47,80 do 60,60 zł za 445g. To największy pozytyw tegorocznych świątecznych poszukiwań, bo tym razem kupiłem kilka opakowań 🙂 Drugą pozytywną niespodzianką było odkrycie świątecznych francuskich czekoladek Place Vendome.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *